Tuesday, 27 November 2012

Walter Mosley - Fortunate Son

Walter Mosley jest autorem poczytnych kryminałów. Nawet ze dwa przetłumaczono na polski. Nie czytałam żadnego, ale ludzie którzy lubią amerykańskie kryminały gdzie trup się ściele gęsto sobie chwalą Mosley'a.
Tym razem jednak autor postanowił napisać coś ambitniejszego - powieść obyczajową. I wyszła z tego zupełna katastrofa. Nie chce mi się wierzyć, że w ogóle ktoś to potraktował na poważnie. Nie mam już egzemplarza tego dzieła, bo go dawno spieniężyłam, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że można znaleźć na sieci blogi o książkach z wampirami napisane lepszym stylem.

Historia była jeszcze tyle o ile interesująca, niestety natura pisarza kryminałów wzięła w Mosley'm górę i za każdym razem gdy docierał on do jakiegoś zakrętu fabularnego, zabijał jednego z bohaterów, że akcję popchnąć do przodu. Generalnie w książce chodzi o to, że są w niej dwaj bracia przyrodni, czarny i biały, rozdzieleni za młodu, jednemu się wiedzie, drugiemu nie (zgadnijcie któremu), po drodze ludzie dookoła padają jak muchy, a na końcu, zdaje się, że się okazuje, że pieniądze jednak szczęścia nie dają. Czytając miałam wrażenie, że trafił mi się maszynopis wysłany do wydawcy przez pełnego nadziei czternastolatka.

Wydaje mi się, że na okładce był jakiś cytat kogoś z Guardiana, który mówił, że sądząc po tej jednej książce tylko, trzeba uznać Mosley'a za jednego z najlepszych powieściopisarzy naszych czasów. Opluć się można. Pozostaje nam czytać klasyków.

No comments:

Post a comment