Thursday, 24 September 2015

Niskie loty Wysokich Obcasów - szok i niedowierzanie

Wysokie Obcasy czasem lubię a czasem mnie irytują różnymi wykwitami w stylu ‘Sprawdź czy jesteś w szczęśliwym związku. 10 oznak”, które pojawiają się na ich stronie internetowej, ale zazwyczaj są to pierdolety ogólnie nieszkodliwe. Wczoraj jednak Wysokie Obcasy uznały, że przeskoczą naraz Super Express i Fakt. Wyzwania tego podjęła się Ilona Dobrzańska, jak mniemam absolwentka dziennikarstwa, która wynorała artykuł na serwisie brytol.com, który jak wiadomo słynie z rzetelności i właściwie można go cytować w pracach akademickich. Artykuł straszył w tytule „Niższe kary dla gwałcicieli białych kobiet. Anglia w szoku.” I był pełen tak fantastycznych bzdur i przeinaczeń, że naprawdę nie wiem po co go było ulepszać, ale Dobrzańska uznała, że to nie wystarczy, dodała trochę od siebie i ostatecznie na facebooku pojawiło się zdjęcie mężczyzny o azjatyckim (mówimy tu o subkontynencie indyjskim) wyglądzie i podpis „Mniejsza kara dla gwałciciela białej kobiety w Anglii”.

Pierwsza konkluzja bez klikania jest taka, że ten mężczyzna wyglądający na muzułmanina zgwałcił kobietę, ale dostał niski wyrok, bo kobieta była biała. I to wszystko w Wielkiej Brytanii. Oczywiście artykuły nie wszyscy czytają, niektórym wystarcza tylko tytuł, żeby się zabrać za komentowanie. Niestety w tym wypadku, nawet przeczytanie artykułu nie na wiele się zda, bo jest to jakiś zupełny bełkot.

Zaczyna się od tego że „Sąd odwoławczy w Anglii zadecydował, że osoba, która dopuści się gwałtu na Azjatce, będzie surowiej traktowana niż ta, która skrzywdzi białą kobietę.” I już po tym jednym zdaniu każdy powinien wiedzieć, że to jakaś bzdura, bo od kiedy to ‘sąd odwoławczy’ ustanawia prawo? Jeżeli całe to zdanie miało pokrętnie się powoływać na prawo precedensu, to nie tak to prawo działa, i na pewno nie w Wielkiej Brytanii.

Dalej artykuł bredzi nagle o dzieciach i pedofilach. Dlaczego? Tego się nie dowiemy, bo w ogóle nie wiadomo o co chodzi, nie ma żadnego kontekstu. Tyle tylko że ‘taki wyrok stwarza szansę dla pedofilów’, którzy wybierając sobie dziewczynki nieazjatyckie mogą dostać łagodniejszy wyrok. Artykuł przypomina, że wyrok uzasadnia, że zgwałcona azjatycka dziewczynka nie ma szans na zawarcie aranżowanego małżeństwa i to dlatego wyrok musi być surowszy. Więc konkluzja jest taka, że prawo w Wielkiej Brytanii wspiera aranżowane małżeństwa.

Komentarze na facebooku pod tym bełkotem można podzielić zasadniczo na trzy grupy. Pierwsza grupa to „szok i niedowierzanie”. Jednak to niedowierzanie nie jest nie na tyle silne, żeby komentującego wysłać do wujka Google’a aby sprawdzić, czy przypadkiem jakiejś bzdury nie przeczytał. Jest to zatem szok i niedowierzanie, ale tak trochę na pokaz, bo tak naprawdę to jednak wszyscy komentujący (z dosłownie kilkoma chlubnymi powątpiewającymi wyjątkami) łyknęli całość jak młode pelikany.

Druga grupa to coś w stylu „Rasizm! Do tego doprowadzi nas multi kulti! Do tego doprowadzi nas polityczna poprawność! Biali białym zgotowali ten los przez wypaczenie pojęcia tolerancji”. Ten artykuł jest nieetyczny i szkodliwy właśnie głównie ze względu na tę grupę komentujących, która sobie uroiła, że to ‘biali’ są w mniejszości, są dyskryminowani i należy się okopać. I każdy taki bzdurny, nieprawdziwy artykuł to kolejna cegiełka budująca w ich schorowanych głowach efekt potwierdzenia.

Trzecia grupa, to typowa ostoja polskich tradycji i wartości, broniąca nas przed ‘dziczą’, która nam utnie głowy, wprowadzi prawo szariatu i poobcina ręce za kradzież itp. Ta grupa ochoczo wysuwa własne propozycje kar dla gwałcicieli i wykazuje się niezwykłą inwencją. Mamy tu obcinanie głów, rąk i genitaliów, w różnej kolejności. Jak również analny gwałt zbiorowy (któż miałby się podjąć tego zadania? Tego komentujący nie zdradzają) a następnie obcinanie różnych części ciała. Niektórzy proponują tradycyjny strzał w tył głowy.

No a teraz. Co tak naprawdę się wydarzało w Anglii? Znajdźmy początek tego fascnynującego głuchego telefonu. Zatem historia ta przedstawia się tak: pedofil pochodzenia azjatyckiego zgwałcił dwie dziewczynki, również pochodzenia azjatyckiego. Sąd wyznaczył mu szczególnie wysoką karę, uzasadniając, że ponieważ dziewczynki pochodzą z bardzo konserwatywnej społeczności jest to dodatkowe lub szczególne okrucieństwo, bo w takich społecznościach ostracyzm i wynikająca z niego psychologiczna trauma są jeszcze większe. Warto zaznaczyć, że w każdej sprawie o gwałt mogą zachodzić różne okoliczności, które wpływają na wysokość wyroku. Jeżeli nastąpiło szczególnie okrucieństwo fizyczne kara jest wyższa itd. Uzasadnienie tego wyroku jest kontrowersyjne bo rzeczywiście nie wiadomo czy to że dziewczynki mają zniszczone życie, bo pochodzą z takiej a nie innej społeczności kwalifikuje się jako szczególnie okrucieństwo psychiczne. I faktycznie niektóre organizacje oprotestowały ten wyrok. Jakiś odpowiednik Wysokich Obcasów z Bangladeszu, stosujący równie wysokie standardy dziennikarskie mógłby tę historię opisać tak: Biały sędzia daje wyższy wyrok azjatyckiemu pedofilowi i mętnie się z tego tłumaczy.

Przy okazji warto też wspomnieć, że rok temu w Anglii i Walii weszło w życie nowe prawo, według którego nakłanianie do wstąpienia w związek małżeński (jak dzieje się to przy aranżowanych małżeństwach) jest przestępstwem kryminalnym (czyli podpadającym teraz pod kodeks karny, nie cywilny) i można zasądzić wyrok nawet do 7 lat więzienia. Tak że krótko mówiąc, nie, w Anglii prawo nie wspiera aranżowanych małżeństw. I nie, nie wprowadzono prawa według którego za gwałt na białych kobietach można dostać niższy wyrok. Oraz sąd apelacyjne nie zajmują się wprowadzaniem nowych praw.

*ERRATA: Napisałam wcześniej, że to powinno zostać przetłumaczone na sąd apelacyjny, ponieważ w Anglii rozpatrywał tę spraw Court of Appeal, czyli sąd apelacyjny (przedostatniej instancji), ale akceptuję, że można ogólnie nazwać to sądem odwoławczym.

Link do postu na fejsbuku: https://www.facebook.com/wysokieobcasy/posts/10153628373849882

UPDATE: Chciałam tylko powiedzieć, bo widzę, że ten post się cały czas bardzo klika, że naczelna WO post usunęła i przeprosiła, więc topór wojenny zakopałam. 

10 comments:

  1. Jest jeszcze czwarta grupa. Grupa która ma to gdzieś.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tej akurat grupy wsrod komentujących artykuł nie zauważyłam. Wszyscy mieli silne opinie i specjalistyczną wiedzę.

      Delete
  2. Mała uwaga, w zasadzie czepialska, ale z uwagi na kategoryczne stwierdzenie autorki - konieczna: w Polsce z tymi sądami apelacyjnymi to nie do końca tak. Sąd II instancji w ujęciu odnoszącym się do jego funkcji jest częściej zwany sądem odwoławczym, choćby dlatego, że rozpoznaje nie tylko apelacje, ale także inne środki. Przede wszystkim jednak unika się nazywania sądu II instancji sądem apelacyjnym, bo prowadzić to może do pomieszania z sądem apelacyjnym, rozumianym funkcjonalnie jako trzeci z czterech rzędów sądów w Polsce, organ wymiaru sprawiedliwości powołany do rozpoznawania środków odwoławczych od orzeczeń sądów okręgowych ;)

    Nadto dochodzi jeszcze kwestia znaczeń wiązanych w języku prawniczym i prawnym z pojęciem apelacji. Nie każdy środek odwoławczy ma charakter apelacji, która zasadniczo zawsze jest środkiem suspensywnym (wstrzymuje prawomocność), dewolutywnym (sprawa wędruje do organu wyższego rzędu) i umożliwiającym wydanie orzeczenia reformatoryjnego (organ II instancji może zmienić zaskarżone orzeczenie w części albo uchylić je w całości i orzec co do istoty sprawy).

    Zasadniczo zatem w języku dziennikarskim, nie wiedząc, jaki charakter ma środek odwoławczy od orzeczenia I instancji w danym systemie prawnym (bo może skutkować np tylko orzeczeniem kasatoryjnym, po którym sprawa obligatoryjnie wędruje do rozpoznania merytorycznego do organu I instancji, czyli nie będzie odpowiadać charakterowi apelacji), bezpieczniej jest unikać określenia "apelacja" albo "sąd apelacyjny". Najlepiej pisać o sądzie II instancji ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki. Właśnie do końca nie byłam tutaj pewna. Ale wlaśnie chodziło tutaj chyba o sąd apelacyjny, bo to jest angielski "Court of Appeal" czy przedostatnia instancja. Pomyliły mi się instancje :)

      Delete
  3. Sądy odwoławcze w Polsce można ogólnie nazwać sądami odwoławczymi. W skrócie: mamy sądy rejonowe, okręgowe i apelacyjne. Jeśli wyrok w I instancji zapadł w sądzie rejonowym, to sądem odwoławczym jest sąd okręgowy. A jeśli I instancją był sąd okręgowy (jest tak w przypadku spraw "poważniejszych", wskazanych w przepisach, dotyczących np. rozwodu, zabójstwa czy majątkowych o wartości powyżej 75 tys. zł), to sądem odwoławczym jest sąd apelacyjny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No więc to zdecydowanie chodziło o sad apelacyjny ponieważ w oryginale było to Court of Appeal, czyli przedostatnia instancja.

      Delete
    2. PS. dzięki za wyjaśnienie zawiłości sądowniczych!

      Delete
  4. Dzień dobry. Jestem Szefową Serwisu Wysokich Obcasów. Ten post zwrócił moją uwagę na tekst, który nie powinien zostać opublikowany na serwisie. Faktycznie, źródło tych informacji było nie właściwe, tłumaczenie nie doskonałe, a teza z góry podrasowana pod sensacje. Materiał został usunięty z archiwum serwisu. To moje niedopatrzenie, za które przepraszam czytelniczki i autorkę Literackich Dywagacji. Jednocześnie, dziękuję za czujność. Zuzanna Ziomecka

    ReplyDelete