Wednesday, 21 November 2012

Damskie bzdety

Zaczęło się od tego, że Esquire opublikował listę 75 książek, które każdy mężczyzna powinien przeczytać (http://www.esquire.com/the-side/feature/75-books#slide-1). Jak sie okazało na tej liście znalazła się tylko jedna pozycja napisana przez kobietę (ale miała 'mężczyzn' w tytule). Jak się oczytane kobiety o tym dowiedziały to natychmiast wsiadły na Esquire za taki seksistowski wybryk. Wtedy magazyn Joyland przygotował listę 250 książek napisanych przez kobiety, które każdy mężczyzna powinien przeczytać (dzięki czemu ta niszowa publikacja literacka zapewniła sobie 5 minut sławy w literackim internecie). Tę listę możecie znaleźć tutaj: http://www.joylandmagazine.com/brian_joseph_davis/blog/%5Btitle-raw%5D_1 i powiem, że jest to naprawdę przyzwoita lista. Kiedy ją zobaczyłam natychmiast wysłałam Maurycemu, bo się zawsze o to kłócimy, że on nie czyta kobiet. Jego półki pełne są męskich standardów w stylu Irvine'a Welsha, Chucka Palahniuka czy Martina Amisa, ale do posiadania seksistowskich gustów literackich Maurycy się nie przyzna nawet na torturach.

Odpisał mi tak:

"Po raz ostatni powtarzam: nie mam żadnego problemu z książkami napisanymi przez kobiety. I posiadam książki napisane przez kobiety. Tak jak już o tym milion razy rozmawialiśmy, powodem, dla którego nie mam więcej książek napisanych przez kobiety, jest to w jakich zazwyczaj są one okładkach. Jeżeli na okładce są kwiatki, dzieci lub coś, co wygląda jak piękny wiosenny lub letni dzień, to tego nie przeczytam. Lubię, żeby okładki moich książek miały jakąs intrygującą ilustrację, bo to przyciąga mój wzrok. A później streszczenie. Nie obchodzi mnie, kto książkę napisał. Powtarzam: NIE OBCHODZI MNIE KTO KSIĄŻKĘ NAPISAŁ!"

(Maurycy jak widać jest trochę cholerykiem.)

Więc czy to prawda? Czy mężczyźni naprawdę nie czytają kobiet z powodu okładek? Czy wydawcy odstraszają mężczyzn różowymi kwiatkami i dziećmi na plaży? Czy różowe kwiatki są naprawdę niezbędne? Czy bezgłowe kobiety są naprawdę niezbędne?

Kiedy tylko literacki internetowy światek uspokoił sie po tej nieszczęsnej liście Esquire, oliwy do ognia dolał noblista VS Naipaul, który radośnie oświadczył, że żadna kobieta, żywa lub martwa nie pisze lepiej niż on. Naprawdę tak powiedział, tutaj jest link - http://www.guardian.co.uk/books/2011/jun/02/vs-naipaul-jane-austen-women-writers?INTCMP=SRCH

Oczywiście ta wypowiedź spowodowała masową internetową histerię, dzięki czemu większość ludzi dowiedziała się o tym nieco już zapomnianym pisarzu. Naipaul stwierdził nawet, że po jednym akapicie jest zawsze w stanie stwierdzić, czy książka została napisana przez kobietę czy mężczyznę. Guardian natychmiast przygotował wtedy test, w którym ty też możesz sprawdzić czy posiadasz takie zdolności: http://www.guardian.co.uk/books/quiz/2011/jun/02/naipaul-test-author-s-sex-quiz?INTCMP=SRCH . Spieszę donieść, że ja nie mam. W dodatku uznałam, że fragment samego Naipaula został napisany przez kobietę. O, ironio.

Tak czy siak, myślę że można powiedzieć, że ogólnie rzecz biorąc mężczyźni nie czytają książek napisanych przez kobiety. Wystarczy przejść się po blogach książkowych. Te pisane przez dziewczyny mają zazwyczaj proporcje płciowe autorów na równym poziomie (chyba że są to dziewczyny, które czytają np. tylko romanse), te pisane przez chłopaków dotyczą zazwyczaj w przynajmniej 90% (a często i więcej) książek napisanych przez mężczyzn. Od czasu do czasu tylko zagubi się tam jakaś Masłowska, czy inna Atwood.

Sama nie zdawałam sobie sprawy jak poważne te dysproporcje są, dopóki nie poszłam na odczyty książek nominowanych do Orange Prize (nagrody dla książek napisanych przez kobiety) w 2011 roku. Książki o najróżniejszej tematyce: o wojnie, hemafrodytach, zakładach psychiatrycznych, tygrysach... I oczywiście oczekiwałam, że cała wielka hala będzie wypełniona w większej części kobietami, ale nie spodziewałam się, że mężczyzn nie będzie tam prawie w ogóle! Udało mi się zauważyć może dziesięciu, na setki kobiet.

W Polsce sytuacja wygląda równie tragicznie. Spójrzmy na przykład na Magazyn do Czytania Książki, świetny swoją drogą magazyn. Na okładce jak do tej pory kobieta znalazła się tylko raz (Masłowska). Jeżeli przyjrzymy się na przykład ostatniemu numerowi, który będzie w kioskach za kilka dni, to ze wszystkich nazwisk wymienionych na okładce (piętnastu, jeśli dobrze policzyłam), tylko trzy kobiece (Tokarczuk, Yoko Ono i Hartwig).

Mogłabym na ten temat jeszcze z 10 stron napisać, więc może zatrzymam się tu. Tak naprawdę smuci mnie to zjawisko i nie rozumiem go, bo przecież to kobiety o wielen więcej książek czytają i więcej kupują. Zresztą te proporcje są widoczne też na blogach książkowych. Macie jakieś pomysły na to, co z tym zrobić?

4 comments:

  1. Trochę się zgadzam z Maurycym, że kobiety o wiele częściej padają ofiarą strasznych okładek i nawet jak coś nie jest tą typową "literaturą kobiecą" to dostanie okładkę literatury kobiecej, jak np. często przytaczany przeze mnie Niebieski autobus. Gdyby nie to, że książka została wybrana przez klub czytelniczy to sama w życiu bym nawet nie dotknęła książki, która ma taką okładkę: http://cowartoprzeczytac.blox.pl/resource/Niebieski_autobus.jpg
    Zauważyłam, że czytane kobiety to głównie literatura faktu (zauważyłam to też u siebie na blogu).
    Proponuję więc jakąś akcję blogową, taki projekt kobieta.

    ReplyDelete
  2. Ja też się zgadzam. I po nocach mi się śni, że jak ktoś się wreszcie zgodzi moją powieść wydać to ją właśnie w taki jakiś koszmarek obleką. Przypomina mi się ta ostra książka, którą ostatnio czytałam - o narkotykach, seksie, morderstwach, aborcjach i wszelkich innych patologiach, świetnie napisana i w ogóle. A na okładce - dziewczynka z motylkiem, kurwa.

    ReplyDelete
  3. będzie kobieta bez głowy na okładce jak nic
    jakby to powiedział Krzysiek "załóżmy się, o tysiąc, o milion"

    ReplyDelete
  4. Okladka potrafi skutecznie odstraszyc, a niestety raczej tak jest w wiekszosci przypadkow, ze ksiazki pisane przez kobiety maja te okladki bardziej infantylne.
    Czytam i bardzo lubie ksiazki napisane przez kobiety, tak jak bardzo lubie rozmawiac z kobietami. Raczej nie zwracam tez uwagi na to jakiej plci jest autor/ka.
    Test z Guardiana oblalem:)

    ReplyDelete