Friday, 16 November 2012

Jonathan Raban - Surveillance

Odkładałam długo pisanie tej recenzji, bo nie mogłam się zdecydować, czy mi się ta książka podobała, czy nie. I ciągle nie wiem. Jestem niezdecydowana, nie doszłam do żadnej konkluzji. To, zresztą wydaje się być głównym motywem w książce. Tak jak inne książki napisane krótko po 11 września, powieść mówi o inwigilacji, granicach wolności, o tym nowoczesnym zwyczaju wzajemnego szpiegowania się. "Jeśli zauważysz coś podejrzanego, zadzwoń...", "Nie pozostawiaj bagażu bez opieki..." Jednak najbardziej oryginalnym i interesującym motywem jest niemożliwość dojścia do konkluzji. Mamy w tej chwili dostęp do tak ogromnego zasobu informacji, że właściwie niemożliwe jest wydestylowanie z tego jakiegoś ostatecznego osądu. Nic nie chce być już białe lub czarne. I jedynie wariaci, paranoicy i ignoranci są w stanie twardo stanąć po którejś ze stron.

Bohaterowie 'Surveillance' reprezentują sobą całe spektrum postaw i opinii, i tylko jedna Lucy wydaje się być uczciwa i przyznaje się, że nie wie, że stoi trochę w rozkroku. Książka nie miała żadnego rozstrzygającego zakończenia, co oczywiście było w zgodzie z zamysłem tej powieści, ale dla czytelnika było ostatecznie frustrujące, bo zamyka on książkę i myśli: "no i co?".

Czy znacie jakąś dobrą książkę o rozchwianym świecie po 11 września? Bo jak na razie same gniotowate mi się trafiają.

No comments:

Post a comment