Wednesday, 7 November 2012

Howard Marks - Mr Nice

Na moim angielskim blogu jest to najpopularniejsza recenzja, a raczej najpopularniejsza książka, bo nie oszukuję się, że to recenzja sama w sobie jest tak sławna. To Howard Marks, tzw. Mr Nice przyciąga setki ludzi na mojego bloga i dziwi, że w Polsce w ogóle o nim nie słyszeliśmy.

Howard Marks, swego czasu czołowy przemytnik narkotyków na świecie, był ponoć najbardziej poszukiwanym przez policję mężczyzną w Wielkiej Brytanii.  Oczywiście wszystko to mnie ominęło, bo w owym czasie mieszkałam sobie w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a moim ulubionym narkotykiem był syrop na kaszel, więc wszystko co wiem o Howardzie Marksie wiem z jego książki. Historia to niezwykle fascynująca i nawet zgrabnie napisana, jak na autobiografię nie-pisarza. Wzloty i upadki, od najbardziej luksusowych hoteli na świecie, do więzień o zaostrzonym rygorze. W jego kręgach towarzyskich przewijała się elita finansowa, politycy, sławy różnej maści, szpiedzy i kryminaliści wszelkiego sortu i narodowości.

Marks stara się siebie przedstawić właśnie jako takiego Mr Nice, miłego, fajnego gościa, ale trudno było nie zauważyć, że straszny z niego egocentryk. Na początku książki przechwala się swoim życiem w przepychu i egzotycznych podróżach. Jest niesłychanie dumny z tego jak łatwo mu wyprowadzić w pole system swoimi przemyślanymi przekrętami. Ale gdy w końcu powinie się mu się noga i wyląduje w więzieniu, wtedy nagle wszyscy musimy się nad nimi pochylić ze współczuciem. Jego argument jest taki, że marihuana (a tylko ją przemycał) powinna być legalna, i nikt nie powinien iść do więzienia za sprzedaż jej. Z tym się mogę oczywiście zgodzić. Jeżeli wódka jest legalna, to dlaczego nie marihuana? Z tym że jeżeli marihuana rzeczywiście byłaby legalna, Marks nie byłby zainteresowany handlem nią. Byłoby to dla niego równie nudne, co jego przykrywkowy handel winami. Marks nie było jakimś bojownikiem o sprawę. Lubił dreszcz emocji i dużą kasę jaką dawało mu szmuglowanie marihuany.

Jego ostateczna konkluzja jest nie taka, że 'przestępstwa są złe, bo są złe', tylko 'przestępstwa są złe, bo można pójść za nie do więzienia'. I z tego powodu Howard Marks pisze teraz książki, które sprzedają się jak świeże bułeczki, udziela się towarzysko, a nawet, za jedyne pięćset funtów miesięcznie, może ci wynająć mieszkanie w Hiszpanii, w którym to napisał Mr Nice.

Powinniśmy wszyscy wysnuć z tego naukę. Mr Nice to jest taki podręcznik, o tym jak zawsze spadać na cztery łapy dzięki byciu kompletnie bezczelnym.

Jako PS chciałam dodać, że jeżeli chociaż połowa tego, co Marks napisał o amerykańskim sądownictwie i więziennictwie jest prawdziwa, to myślę, że USA powinna zacząć walkę o prawa człowieka i demokracja na swoim własnym podwórku. No ale co w tym nowego.

Kolejny PS jest taki, że chociaż nie możecie tej książki przeczytać po polsku, możecie obejrzeć film nakręcony na jej podstawie - http://www.filmweb.pl/film/Mr.+Nice-2010-493402
Mówią, że dobry.

No comments:

Post a comment