Friday, 9 November 2012

Catherine Storr - Marianne Dreams

Dlaczego nikt nie przetłumaczył na polski tej perełki literatury dziecięcej??

W ogóle nie rozumiem czasem wydawców. Wydają kupę forsy na prawa do jakichś gniotów, a potem jeszcze muszą dorzucać drugie tyle na marketing i wpychanie ludziom na siłę różnych takich dzieł, a tu taką książkę by mogli mieć pewnie za niewielkie pieniądze, bo już ma swoje lata.

Jest taki czas w roku, najczęściej wypada koło listopado-grudnia, kiedy jest zimno, wietrznie i wszyscy chodzą zasmarkani, kiedy to najlepiej jeść ciasta i czytać książki dla dzieci.
'Marianne Dreams' to książka dla dzieci w starym stylu pełna różnych już niemal archaicznych słówek, jak 'jolly'  lub 'ghastly' przez co jest jeszcze bardziej urocza.

Taka książka zabiera czytelnika do czasów, kiedy życie było ciekawe i ekscytujące. Teraz gdy jesteśmy starzy, życie już nam się trochę przejadło. Musimy chodzić do pracy, robić zakupy, płacić rachunki i raz na jakiś czas ktoś nam musi przypomnieć jak interesujące życie potrafi być. I od tego są właśnie książki dla dzieci.

'Marianne Dreams' to opowieść o małej dziewczynce, którą choroba przykuła do łóżka, więc umila sobie czas rysowaniem. Okazuje się, że ołówek, którego używa jest niezwykły i jej obrazki ożywają w nocy w jej snach. Dokładnie tak jak je narysowała. Jeżeli zapomniała narysować okien w domu, to dom nie ma okien. Wszystko jest tak krzywe jak na jej rysunkach i przez to dość przerażające. Dokłada się do tego niepokojąca atmosfera, w której sny mieszają się z rzeczywistością i nawet dorośli czytelnicy mogą się poczuć nieswojo (szczególnie, jeśli ci czytelnicy to takie mazgaje jak ja).


No comments:

Post a comment