Friday, 30 August 2013

Lisa Leslie - Don't Let the Lipstick Fool You

Żeby cieszyć się tą książką, musiałam sobie kilka razy powtórzyć, że nie czytam jej dla wartości literackiej. Ta biografia nie udaje, że ubiega się o Pulitzera. Jest to całkiem sprawnie opowiadziana historia o determinacji i sportowym duchu i nagrodach, które można otrzymać w zamian za nie.

Lisa Leslie wygrała wszystko co można wygrać w koszykarskim świecie i wygrała to wielokrotnie. I jak tu napisać autobiografię szczerze wyliczając te najwyraźniej niekończące się osiągniecia i jednocześnie nie brzmiąc jak zadufany w sobie dupek (lub dupokowa w przypadku Lisy). Sposobem Lisy na to jest wyliczanie wszystkich, którzy jej pomogli w drodze na szyt oraz dziękowanie Jezusowi.

Ja Jezusa w sercu jeszcze nie odnalazłam, więc te fragmenty mnie mało obchodziły, ale podobała mi się jej postawa pełna spokoju i wdzięku gdy była pod presją i jej postanowienie, żeby zawsze zachowywać się z klasą (chociaż czasem nie udawało się w tym postanowieniu wytrwać).

‘Niech cię ta szminka nie zwiedzie’ – tytuł książki, jest aluzją do problemu, którym musi stawić czoło wiele sportsmenek. Jak być silnym, lubiącym rywalizację, skutecznym sportowcem, a jednocześnie seksowną i kobiecą kobietą, kiedy stereotyp wyklucza z kobiecego arsenału większość cech, których potrzebuje dobry sportowiec. Nie będę oszukiwać, że interesuję się szczególnie koszykówką (nie licząc mojej zupełnie absurdalnej obsesji na punkcie filmu Miłość i koszykówka). Najbliżej mi było do koszykówki, gdy spotykałam się z jednym zawodowym koszykarzem – nasz związek ostatecznie nie przetrwał ze względu na różnicę poziomów (ja jestem na poziomie metr sześćdziesiąt). Mimo tego, mogę się identyfikować z tą stereotypową zagwozdką. No bo spróbujcie założyć rękawice bokserskie, ochranicze na golenie i ochraniacz na zęby, a potem dostańcie centralnie w pysk i upadnijcie na matę jak dama.




No comments:

Post a comment