Sunday, 11 August 2013

Juan Williams - My Soul Looks Back in Wonder; Voices of the Civil Rights Experience


W tej recenzji żartów nie będzie, bo się popłakałam czytając tę książkę. A trzeba zauważyć, że czytam zazwyczaj w środkach komunikacji publicznej. Przynajmniej nie był to 'Chłopiec z latawcem', ani inny tego typu bestseller, co by zrujnowało moją reputację do końca.
 
Juan Williams zebrał w tym tomie relacje uczestników walki o prawa obywatelskie w USA, przede wszystkim tych, którzy walczyli o prawa dla ludności czarnoskórej na przełomie lat 50. i 60. Najbardziej zaskoczyła mnie taka rzeczowość, granicząca niemal z obojętnością, z którą ci ludzie opowiadali swoje historie, od których włos się jeżył na głowie.

"Ogromna kula ognia przetoczyła się przez nasze podwórko w stronę krzaku różanego przy schodach, tam przekręciła się i okazała się być mamą."

Bardzo podziwiam ludzi, którzy walczyli w tym ruchu. Jak, do cholery, można trwać przy strategii  non-violence (nie-agresji), gdy ktoś ci właśnie podpalił matkę? Jak w ogóle można żyć wśród takiej wrogości?

Nie rozumiem, jak można znajdować w sobie tyle nienawiści. Raz kiedyś kogoś nienawidziłam i było to tak męczące, że przestałam. A niektórzy z tych ludzi aktywnie i głośno nienawidzili całe grupy ludzi przez całe swoje życie. Czy naprawdę czuli się oni tak pozbawieni pewności i wiary w siebie (co moim zdaniem zazwyczaj jest głównym powodem takich wrogich wojujących postaw)?

Wiem, że używam tu czasu przeszłego tylko dlatego, że jestem naiwną optymistką.

Mój kolega John mówi mi, że ten Juan Williams jest raczej prawicowo-konserwatywnym dziennikarzem w USA, typ Fox News, ale naprawdę nie da się tego zauważyć czytając ten zbiór. Jest tam między innymi opis szmuglowania nielegalnych imigrantów przez granicę do USA i z tekstu można wywnioskować, że jest to uzasadniona forma obywatelskiego nieposłuszeństwa.

No comments:

Post a comment