Thursday, 22 August 2013

Franz Kafka - Proces

Proces Kafki to jedna z tych książek, które są zawsze obecne w strefie kulturalnej i nigdzie się nie można ruszyć, żeby się o jakieś odniesienie do Kafki nie potknąć.
Chociaż nigdy nic Kafki wcześniej nie czytałam, jestem przekonana, że nieraz powiedziałam ‘jak z Kafki’ lub ‘kafkowy’, a nawet po angielsku ‘Kafkaesque’ i się elokwentnie wypowiadałam na temat ‘Procesu’. I pewnie dalej bym mogła tak robić wcale tej książki nie czytając, ale jakiś czas temu postanowiłam wziąc moje literackie hobby na poważnie - skoro książki zdają się być jedyną rzeczą na świecie, na której prawdziwie mi zależy, to równie dobrze mogę się oddać im w całości.

‘Proces’ nie ma tradycyjnie rozumianej fabuły a postacie nie przechodzą żadnej przemiany. Właściwie to nie ma tam prawdziwie trójwymiarowych ludzkich postaci. Nie ma tam konfliktu i rozwiązania w powszechnym powieściowym stylu, a końcowe objawienie będzie tylko czytelnika udziałem. Bo tak naprawdę to ‘Proces’ jest tylko przypowieścią alegoryczną.

Jest, na przykład, dość ciekawa teoria mówiąc, że ‘Proces’ powstał w rezultacie zerwania zaręczyn Kafki z Felice Bauer. Felice Bauer była, można powiedzieć, nieskomplikowaną kobietą. Była jego muzą i kotwicą w porcie rzeczywistości. Kafka potrzebował jej, żeby tworzyć i nie zwariować. Co Felice miała z ich związku nie wiadomo, bo jej listy nie przetrwały. Bez wątpienia musiał to być dla niej frustrujące, bo kafkowe wyobrażenie miłości niebyło zdrowe. Ich związek opierał się niemal w całości na listach i nieczęstych spotkaniach, które Kafkę cieszyły dopiero wtedy gdy się skończyły. W końcu oświadczył się Felice ale podkreślił, że będzie koszmarnym mężem, bo do życia rodzinnego nie został stworzony. I tak to się ciągnęło. Jeżeli któreś z nich czuł się jak podczas niekończącego się, niezrozumiałego procesu to chyba Felice. Ale oczywiście Franz twierdzi, że to on, bo wreszcie rodzina i przyjaciele Felice postanowili ją wyzwolić ze szponów Kafki, wezwali go do siebie i zażądali, żeby zostawił biedną Felice w spokoju. I to właśnie spotkanie/przesłuchanie było jego ‘procesem’.

Wolałabym nie wierzyć w tę teorię, bo jeżeli jest ona prawdziwa musiałam obniżyć ocenę tej książki i Kafkę zakwalifikować do grupy samolubnych, użalających się nad sobą, rozpuszczonych bachorów.

Wolę trzymać się mojej alegorii ludzkiego życia, która przemawia do mnie w takich weltschmertzowy sposób. Jeżeli czytacie po angielsku i chcecie dowiedzieć się więcej o Kafce, Procesie i Fraulein Bauer to tu możecie znaleźć artykuł Johna Banville’a na ten temat: http://www.guardian.co.uk/books/2011/jan...

Możecie też znaleźć fikcyjny list od Felice do Franza (napisany przez Francine Prose) w zbiorze zmyślonych listów miłosnych, który recenzowałam jakiś czas temu: http://literackie-dywagacje.blogspot.co.uk/2013/04/42-listy-miosne-antologia.html

List jest napisany przez Felice długo po śmierci Kafki i generalnie potwierdza tezę, że był on dla niej strasznym dupkiem. 

No comments:

Post a comment