Wednesday, 5 December 2012

Qiu Xiaolong - Red Mandarin Dress

Qiu Xiaolong pisze kryminały z Inspektorem Chenem w roli głównej. Red Mandarin Dress nie zostało przetłumaczone na polski, ale dwie inne zostały ('Tancerka Mao' i 'Śmierć czerwonej bohaterki') i wszystko wskazuje na to, że są lepsze od Red Mandarin Dress, zatem nic nie tracicie.

Ostatecznie oceniłam tę książkę na jakieś trzy gwiazdki, dość wysoko, biorąc pod uwagę fakt, że gdy zaczęłam czytać, moja pierwsza reakcja była taka: co to za kupa?

Widać robię się łagodniejsza z wiekiem.

Po pierwsze, miał to być thriller, a nic się nie działo! Qiu Xialong tylko rozwodził się nad pracą magisterską, czy doktorską Inspektora dotyczącą chińskiej literatury. Z detalami! Ostatecznie pewne archetypy obecne w chińskiej literaturze zostały powiązane ze sprawą morderstwa, i muszę powiedzieć, że było to ostro naciągane - próbować odnaleźć mordercę poprzez studiowanie literatury... Qui Xiaolong to nie Umberto Eco.

Pewnie myślicie, że skoro autor jest taki wyedukowany literacko to proza będzie najwyższych lotów, a nie typowe thrillerowe grafomaństwo. Nic bardziej mylnego jednak. Qiu Xiaolong postanowił przedstawić nam Chiny i wszystko co chińskie przez usta swoich bohaterów, więc ci biedni panowie i panie muszą prowadzić ze sobą niekończące się rozmowy o Chinach i chińskiej kulturze, żeby się zgadzać z samymi sobą na temat różnych ogólnych prawd. Przedziwne to było.

Kolejną rzeczą, której się dowiedziałam z tej książki, to to, że wszyscy Chińczycy nieustannie cytują Konfucjusza i tradycyjne chińskie wiersze. Cały czas! Na każdej stronie. Szczególnie prostytutki i odźwierni. Mam jedną koleżankę Chinkę i ona nigdy nic nie cytuje, więc czuję się oszukana. Ona pewnie nawet nie jest z Chin, pewnie jest z Birmingham.

Poza tym, książka była do bólu przewidywalna. Byłam jakieś 70 stron przed Inspektorem Chanem, i miałam ochotę go trzasnąć wielokrotnie, albo chociaż powiedzieć mu, żeby się skupił i pomyślał, a ja pójdę sobie zrobić herbatę.

Za co więc te trzy gwiazdki?

A no nie wiem. Złagodniałam.

No comments:

Post a comment