
Nie to żebym miała coś przeciwko takim krótkim, ledwie zaszkicowanym nowelkom. Wręcz je lubię. Aczkolwiek, uważam, że jest w tym pewna niesprawiedliwość, że takie książeczki czcionką i drukiem rozepchane na te już przyzwoite 150 stron, książeczki, które mogłyby być napisane przez zdolnego pisarza w kilka godzin podczas rodzinnego grilla kosztują tyle samo co opasłe tomy pełne średniowiecznych lingwistycznych akrobacji (akurat czytałam wtedy Darkmans Nicoli Barker)
'Poczucie kresu' to w miarę przyzwoita książeczka wykorzystująca przetestowaną formułę starszego mężczyzny wspominającego wydarzenia ze swojej przeszłości. Taki ma to trochę urok Stowarzyszenia umarłych poetów.
Najciekawsze w tej książce są rozważania na temat pamięci, jak wspomnienia, szczególnie te najważniejsze, często wspominane, są wciąż i wciąż upraszczane aż stają się symbolami, tracąc po drodze wszystkie swoje niuanse. Jest to trochę zabawa w głuchy telefon z własną głową, która powtarza nam tę samą historię, wypaczając ją coraz bardziej po drodze.
Nie jest to powieść szczególnie oryginalna czy pomysłowa, a ostateczne rozwiązanie jest wręcz tandente. Tak, wiem, Julian Barnes, Booker, cotamjeszcze, ale to zakończenie było prawdziwie kiepskie.
Julian Barnes i jego narrator 'nie rozumieją' kobiet. Och, jak mnie to przeokropnie wkurza. Jak można 'rozumieć' mężczyzn, a nie 'rozumieć' kobiet. Nie jesteśmy jakimś tajemniczym, mitycznym odrębnym gatunkiem. Ale takie właśnie są kobiety w Poczuciu kresu. Robią przedziwne rzeczy.
Była żona narratora mówi mu tylko jedno zdanie przez telefon: "Teraz zostajesz z tym sam" i więcej się do niego odzywa. Jego była dziewczyna wpada ponownie w jego życie jak rozpędzony meteor i wysyła mu tajemnicze emaile pełne różnych enigmatycznych wyznań jak: "Nigdy tego nie zrozumiesz, więc nawet nie próbuj." Lub też spotyka się z nim i nie mówiąc ani słowa zabiera go na w pewne miejsce. KTO się tak zachowuje? Chyba tylko te tajemnicze, niezrozumiałe 'kobiety'. Że już nie wspomnę o matce byłej dziewczyny, która robi już zupełnie niezrozumiałe i bezsensowne rzeczy.
Powyższe wskazywałoby na to, że raczej mi się książka nie podobała, ale to nie do końca tak. Umiarkowanie przyjemne popołudnie żeśmy razem spędziły.